D&D Sandbox, cz. 17 - "Underground Wilderness"

Garak - łotrzyk/czarownik 4
Dale - łowca 2

Garak będąc w podziemnym mieście krasnoludów dowiedział się, że w więzieniu trzymają jakiegoś człowieka. Był to łowca, który wędrował w górach i przypadkiem znalazł wejście do Skalnej Otchłani. Mieszkańcom nie spodobało się to i aresztowali go. Garak uwolnił go za niewielką kaucją i ten dołączył do jego drużyny. (Tak wyjaśniłem pojawienie się nowego gracza.)

Garak spędzał dużo czasu w tawernie pijąc z ciekawością różne trunki. Nie czuł się już tak nieswojo, krasnoludowie mieli wciąż jakieś nowe opowieści. Dowiedział się, że jeden z nich pisał tak zwane Tomy Taktyk dotyczące walki z konkretnymi istotami, np. gigantami, i drużyna krasnoludów, która studiowała to dzień przed walką uzyskiwała potem duże przewagi. H. jednak dawno nie widziano, poszedł do kopalni chaosu pisać kolejne tomy, w tym tom o nieumarłych. Garak stwierdził, że w takiej sytuacji warto byłoby jednak wybrać się do tych jaskiń, może znalazłby też to tylne wejście do lochu i skarbca, do którego krasnoludy aktualnie nie mają dostępu. Jego przyjaciel Geerolf powiedział, że jutro jest kwartalny targ, który trwa 3 dni, i zaproponował żeby odłożył wyprawę na później, bo warto zobaczyć to wydarzenie. Garak i Dale jednak zdecydowali, że już dzisiaj pójdą do jaskiń wybadać najbliższe rejony, i postarają się zdążyć na dzień targowy.

Nie znaleźli wśród krasnoludów chętnych na najemników do tej wyprawy, oprócz tych dwóch swoich przyjaciół, którzy z nimi podbijali Barrowmaze. Zgłosił się jednak potem do nich krasnolud, który powiedział, że przybył z długiej wyprawy ze swoim bratem na północ, gdzie polował na giganty. Po inwazji smoka cienia, który swoją obecnością wypaczył kopalnie i zabił wielu krasnoludów, zanim król z kilkoma wojownikami chwilowo go unieszkodliwił i uwięził, wiele zmieniło się w twierdzy. Dwaj bracia mają taki problem, że teraz król nie uznaje ich szlachetnego urodzenia, i chcą pójść do krypty swojego przodka wydobyć hełm jako dowód. Droga teraz jednak nie jest już taka prosta jak kiedyś, bo wyizolowana górska dolina mieszcząca kryptę, może być odnaleziona tylko przez kopalnie, a te ostatnio są nieprzewidywalne. Dlatego zbiera większą ekspedycję na wyprawę. Za pomoc może zapłacić diamentem, który zdobył na gigantach. Zdecydowali się więc wybrać się razem, mając już trzy motywacje pójścia do jaskiń chaosu.

Oprócz tego Garak dowiedział się na temat dostaw handlowych w ostatnim roku, i rzeczywiście odnalazł tutaj jakiś trop alchemika - była raz dostawa od czarodzieja Keenana Reida. Jednak na razie wolał spróbować dostać się do lochu i tam przeszukać pracownię krasnoluda.



Droga do kopalni prowadziła przez strażnicę z trollem przypiętym łańcuchami do ściany i jednym krasnoludzkim strażnikiem. Tutaj po spiralnych schodach zeszli na dół. Podziemny kompleks był zbyt trudny aby dokładnie go mapować, więc zaznaczali ogólnie kierunki. Początkowo zamierzałem zrobić te jaskinie całkowicie losowymi ze względu na chaotyczne spaczenie, co polegałoby na tym, że tylko rzuca się kością czy trafi się na spotkanie, puste jaskinie czy jedno z wyjść, ale uznałem przed sesją, że to nieciekawe rozwiązanie. Rozbudowałem trochę tabele i przygotowałem siatkę heksagonalną, aby zrobić z tego underground wilderness, jak Podmrok. Nie było czasu ani sensu rozrysowywać co gdzie jest, to z powodzeniem robiłem w czasie gry, rysując niektórym krawędziom pól granice. Jedno pole przechodziło się w godzinę (a więc pochodnie szybko zaczęły się kończyć i musieli wrócić), i rzut kośćmi wyznaczał jego zawartość. jedną z czterech - korytarze, jaskinia ze spotkaniem, jaskinia z dekoracją, wyjście na powierzchnię. I po znalezieniu czegoś przez graczy, jak schody lub jaskinia, zaznaczałem to na polu. Ta eksperymentalna metoda okazała się bardzo dobra i pozostawiła wrażenie eksploracji i podejmowania decyzji, w którą stronę iść. Większość spotkań i dekoracji wziąłem z bloga Dungeon Dozen. 

Trafili na kilka bardzo dziwnych rzeczy, jak latające ameby rażące prądem owady, przepaść z mostem wydrążonym z 15-metrowego grzyba, armię duchów krasnoludów poległych w walce ze smokiem. Dość szybko jednak udało im się znaleźć pierwsze wyjście. Bo kopalnie te są bardzo długie i rozciągają się pod znaczną częścią pasma gór, więc można nimi wyjść w różnych miejscach. Okazało się, że to wyjście prowadziło do doliny z kryptą we wnętrzu góry. Była to ciekawa architektonicznie konstrukcja, niestety aktualnie chowali się  tutaj bandyci, którzy złupili jej część i sprzedali paserowi w Ellesmore (Garak dowiedział się jak zwą tego pasera dzięki zaklęciu zauroczenia). Hełm jednak zdobyli, choć w walce zginął jeden z braci, jeden z pierwszej drużyny krasnoludzkiej, i najemnik. Lokacja ta była mini-lochem z bloga Dyson Docahedron. Mimo że małym, to oczywiście w miarę możliwości nieliniowym.

Po powrocie do miasta odesłali do gospody rannych najemników i następnego dnia poszli na targ. W wielkiej prostokątnej hali z kamiennymi domkami służącymi jako stragany był spory tłok, przyszło trochę krasnoludów ze wschodnich królestw. Garak kupił magiczny miecz przeciwko likantropom i mapę do skarbu, która prowadziła do miejsca za wschodnią granicą z Republiką Szwarcwaldu, krainy gotyckch zamków i lasów gdzie było właśnie dużo wilkołaków, a nawet niektóre arystokratyczne rody były wilkołacze. Stamtąd też przybyły krasnoludy, i tam urodził się łowca Dale.

Przez następne dni pozwiedzali trochę miasto, spędzili czas na targu, spotykając tam elfa, który po kilkuset latach studiów w bibliotece cytadeli był trochę znudzony i wybrał się na krótko w świat. (Elfowie mieszkają na jednej dużej wyspie na morzu na zachodzie.) Garakowi ukradł sakwę szczuroczłek w niebieskim kapturze z peleryną, który odbiegł szybko, rzucił jakieś zaklęcie i zniknął (teleportacja). W końcu drużyna pojechała do Ellesmore uzupełnić oddział najemników.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czym jest sandbox i czy musi on posiadać losowe tabele?

Powrót do Barrowmaze, cz. 1

Pomysł na generator przygód