D&D Sandbox cz. 15-16: "Oblężenie zamku! Zasady walki masowej"

Przypisy archiwisty jednak nie mają sensu, przynajmniej w tym settingu. Teraz w raportach graczy będą pojawiać się co najwyżej ulubione przez czytelników niebieskie komentarze referee.

"Do Skryby Imana z Zakonu Słonecznych Ostrzy!

Przesyłam kolejny raport z działań.

Po powrocie do miasta, postanowiliśmy ponowić atak na znane już Ci Kurhany. Ponownie napotkaliśmy znaczny opór: Killorge zginął od trucizny jakichś olbrzymich skorpionów (Na szczęście zdołaliśmy go ożywić.), jeden z naszych krasnoludów zniknął w innym wymiarze przez pułapkę, a ja musiałem stoczyć... z pewnością najcięższą walkę w swym życiu - bitwę z przypominającym mnie stworem o podobnym wyszkoleniu, przyzwanym przez jakieś czarnoksięskie lustro. W ostatecznym rozrachunku postanowiliśmy się wycofać, bez kolejnych dawek informacji na temat czyhającego tam Chaosu. Moje oczy przykuła natomiast nieprawość źródłem swym sięgająca południa. Jak pewnie słyszałeś, władzę tam przejął samozwańczy "książę Asasynów", Falco. Nie mogliśmy dopuścić by bezkarnie szerzył tam swe wpływy, więc zostawiliśmy Kurhany na jakiś czas w spokoju, i po zakupie parunastu koni, wyruszyliśmy do Lullwyn. Podróżując traktem nie napotkaliśmy żadnych nieprawidłowości. Przybywszy do miasta, dostrzegliśmy jakiś płonący budynek. Okazało się, że budynek ten należał do Gubernatora, przedstawiciela władz Falco, i został najpewniej podpalony. Po ugaszeniu pożaru, resztę zostawiliśmy władzom miejskim, a sami udaliśmy się do tawerny. Po krótkim dialogu z karczmarzem, do karczmy bezceremonialnie wszedł strażnik (a raczej sierżant tutejszej straży miejskiej). Chwilę później zaproponował przesłuchanie nas na co przystaliśmy. Przed tawerną doszło do niemałego poruszenia - w obawie pułapki nasz oddział nie chciał dać się rozbroić. Sierżant po chwili wahania jednak to zaakceptował. W rozmowie z nim w cztery (a właściwie 6) oczu okazało się, że jest jednym z buntowników. Postanowiliśmy razem obalić Falco szturmując jego zamek znajdujący się kilka dni drogi na południu i przywrócić prawowitych władców. Sierżanci mieli kilka oddziałów mieście, które mogły stanowić jakiś początek budowania naszej armii rebeliantów. Przeanalizowaliśmy kilka możliwości walki. Ostatecznie zdecydowaliśmy się zaczekać na wsparcie oddziału, który mi powierzono. Dodatkowo, listownie poprosiliśmy Barona Huldrę o wsparcie w tej sprawie. Sami wróciliśmy z powrotem do Ellesmore, by się przygotować. Dowiedzieliśmy się tam o napadzie jakiegoś złowrogiego czarownika-półgiganta na lokalne opactwo i o jego kradzieży kilku kapłańskich ksiąg. Nawet obecni tam paladyni nie mogli się mu oprzeć, choć, na szczęście, żaden nie zginął. Zatrudniliśmy kilku dodatkowych strażników, by bronili opactwa, jednak nic więcej nie mogliśmy zrobić. Przyjąłem jeszcze list od Was, od Huldry, mówiący o zakonie cienistego smoka i... od 'tajemniczego wielbiciela', który chciał mnie nastraszyć jakimś nędznym nożykiem, bym przestał interesować się "Jadeitowym Bractwem".
Częściowo mu się udało. Muszę pomyśleć o jakiejś całodobowej ochronie.

Po zebraniu sił i zatrudnieniu stosownych ludzi powróciliśmy na południe. Ominęliśmy miasto, ruszając traktem w kierunku rezydencji Falco.

Gracze potrzebowali zapewnić sobie jakąś przewagę aby mieć szanse w szturmie na zamek, którego armia była większa od sił stacjonujących w mieście. Dlatego postanowili spróbować zepsuć mu trochę ekonomię. Mieli do wyboru zniszczyć jego najważniejsze zasoby, jak kamieniołom, a także napadać na karawany. Wybrali to drugie. Ale co ważne - ekonomia domeny jest wyliczona precyzyjnymi zasadami z suplementu do Labyrinth Lorda/Classic D&D An Echo, Resounding (Kevin Crawford). Przypomina to trochę Heroes of Might and Magic. W krainie są cenne zasoby, miasta, ruiny, leża które dają punkty Military, Wealth lub Social (z wyjątkiem leż potworów, które tylko wysyłają co jakiś czas szturmy na pobliskie zasoby). Każde takie miejsce może też mieć jakieś Przeszkody, które zmniejszają jego dochód lub wręcz czynią ujemnym. Jedną z przeszkód miasta był lekki bunt ludzi niezadowolonych z przejęcia władzy. Tutaj też gracze chcieli na tym zyskać, przez wzmożenie buntu. W tym celu akurat wysłali szpiega, będąc w Ellesmore, aby podjudzał ludzi (wg zasad z Basic/Expert o najmowaniu specjalistów). Dałem 70% szans sukcesu, mimo to nie udało się (początkowo o tym nie wiedzieli). Rzuciłem potem wg opisu klasy Assassin Advanced Companion/AD&D żeby zobaczyć konsekwencje jego porażki - został złapany, przesłuchany i wydał informacje o tym kto go najął. Dlatego gracze zostali napadnięci już w pobliżu miasta Lullwyn, co opisuje Imoshi w następnym fragmencie:

W lesie opodal głównej ścieżki napotkaliśmy jego zbirów w liczbie 11. Zaatakowali nas z zaskoczenia, jednak łatwo ich pokonaliśmy. Jeniec po krótkim dialogu postanowił współpracować. Powiedział nam nieco o ostatnich zdarzeniach, a także o częstotliwości przejazdów karawan na tej trasie. Zamierzaliśmy to wykorzystać. Kilka dni później, frontalnie pokazaliśmy się karawanie pełnej złota. Strażnicy nie stawiali oporu, toteż nie musiało dojść do zbędnego rozlewu krwi. Dwie doby później dostrzegliśmy oddział 50 najemników, podążających prosto do zamku, celem najęcia się u "Księcia Asasynów". (Losowe spotkanie w dziczy: najemnicy. Dostosowałem je do sytuacji - co najemnicy robiliby na drodze między miastem i zamkiem?) Ku ich zdziwieniu, dwójka konnych, która ukazała się przed ich oczyma (Oddział zostawiliśmy w pogotowiu, schowany.) zaproponowała im pracę za podwójną stawkę. Zgodzili się. (W tej chwili drużyna graczy liczyła prawie 90 osób, bo paladyn miał jeszcze swój oddział 25 konnych rycerzy.) Uprowadziliśmy jeszcze jedną karawanę z zapasami. W nocy próbował nas też dopaść pewien Asasyn, jednak nie udało mu się.

Screenshot z sesji

W dniu spodziewanego dotarcia wsparcia od Barona, wraz z Killorgiem pojechaliśmy do miasta. Zanim dopuściliśmy do szturmu, musieliśmy przekonać jednego z czołowych sierżantów do uczestnictwa w przedsięwzięciu oraz zaaresztować Kapitana i Gubernatora. Dwaj ostatni nie potrafili stawić godnego oporu, a Sierżant przyłączył się dzięki naszej argumentacji - pomogliśmy mu zdać sobie sprawę, że jeśli nie dołączy do walki teraz, czeka go z pewnością wielka wojna przeciw rodzinie prawowitych właścicieli tych ziem i wasali Diuka. Wraz z posiłkami od Huldry (Około 100 ludzi ciężkiej piechoty, a także katapulta) wyruszyliśmy na zamek. Wcześniej poczekali jeszcze z tydzień, aby Falco odczuł straty spowodowane przejęciem karawan ze złotem i zaopatrzeniem. Zadziałało, przez to musiał zwolnić jeden oddział łuczników, choć gracze nie od razu o tym wiedzieli, bo nie wysyłali zwiadowców.

Oblężenie zaczęło się dość spokojnie. Przed otwartym szturmem pozwoliliśmy katapulcie zniszczyć mury przeciwnika. Następnie posłaliśmy naszych ludzi. Mieliśmy katapultę, około 25 konnych, 100 łuczników, 100 pikinierów, oddział ciężkiej piechoty Huldry (Również ok 100 ludzi), a także 50-osobowy oddział najemniczy przeciw setce kuszników, setce łuczników, setce pikinierów i 'oddziałowi specjalnemu Falco'. Dodatkowo zamek posiadał wieżę przystosowaną do obrony i wzmocnione mury. Pikinierzy stanęli pod wieżą, próbując ją szturmować, ale zostali zaaktakowani przez bandytów Falco, którzy wyszli z murów sekretnym przejściem. Sierżant oddziału padł ofiarą specjalnego ataku wrogiego oddziału, który był zapewniony przez jednostkę supportu - skrytobójcę. Rzut na trafienie jednak się nie udało, i sierżant przeżył. On też zresztą był jednostką specjalną stanowiącą wsparcie dla swojego oddziału, miał zdolność Rally, dzięki której mógł przerzucić nieudany rzut morale raz na walkę, i tak zrobił wkrótce. W tym systemie walki masowej rzuty na morale wykonywane są bardzo często. W krytycznej sytuacji pomogli im moi najemnicy. Skauci Falco zostali szybko rozbici, nasi ludzie natomiast wycofali się spod wieży pozostawiając ją maszynie oblężniczej. Tymczasem przez wyłom w murze do zamku przedostała się konnica wraz z oddziałem Huldry. Moi ludzie rozbili czekających tam pikinierów, a ciężka piechota powędrowała na mury do walki z łucznikami. Chwilę później dołączyło do nich więcej oddziałów (W tym łucznicy, na samym początku mocno pobici wrogimi bełtami i strzałami). Dalszy opór był daremny.

W zamku dopadliśmy jedynie martwego Falco, który leżał z kilkoma swoimi ludźmi i kurtyzanami w stylizowanym na orientalny ogrodzie, ukrytym z tyłu zamku wśród skał górskiego zbocza, do którego przylegała twierdza. Wyglądało na to, że otruli się, najpewniej haszyszem. Oddział najemników zwolniliśmy z powodu braku potrzeb jego utrzymywania, a sami powróciliśmy na północ..." Z łupem 10,000gp w postaci skrzyni klejnotów.

System walki masowej jest tutaj całkowicie wspaniały. Szybki, łatwy i interesujący, bo jest dużo rodzajów oddziałów i umocnień, a także specjalne jednostki zapewniające różne umiejętności. Nie wymaga planszy. Bardzo sprawnie rozwiązano także kwestię czarodziejów i uzdrowicieli jako supporterów. Gracze też mogą być supporterami oddziałów, ale w większości przypadków dopiero kiedy będą mieli odpowiednie umiejętności championa, wybierane z listy. Jeśli ktoś chce, mogę wkleić w osobnym wpisie szerszy przegląd tego systemu.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czym jest sandbox i czy musi on posiadać losowe tabele?

Pomysł na generator przygód

Analiza pojęcia alignment w D&D na przykładzie gry Dark Spire